W dniach 1-2 listopada bieżącego roku uczennica naszej szkoły i klasy 3B, Julia Lejdward, zdobyła mistrzostwo świata w akrobatyce napowietrznej wygrywając zawody World Cup Aerial Gymnastics rozgrywanych w tureckiej Antalyi. Gratujemy serdecznie i jesteśmy szalenie dumni z naszej championki! Życzymy jej oczywiście jeszcze więcej sukcesów i przyjemności związanej z realizacji swojej sportowej pasji.
Poznajcie Julię:
Hej jestem Julia, a udział w Mistrzostwach Świata był moim ogromnym marzeniem od pięciu lat, czyli od początku mojej przygody z akrobatyką powietrzną. Kiedyś myślałam, że jest to niemożliwe, a jednak się spełniło… Nawet okazało się, że zdołałam stanąć na podium i osiągnąć chyba swój największy sukces w życiu. Zaczynając od początku: swoją przygodę ze sportem zaczęłam od marzenia, żeby chodzić na gimnastykę artystyczną. Jednak mając 11 lat, byłam już na to trochę za stara -śmiesznie to brzmi, ale niestety takie są wymagania tego sportu. Stwierdziłam więc, że znajdę swoją drogę w czymś innym. Zapisałam się na zajęcia z akrobatyki sportowej w Strefie Wysokich Lotów, gdzie aktualnie jestem też trenerką i uczę takie małe dzieci, jak ja kiedyś. A potem przyszedł ten przełomowy moment. Pewnego dnia przyszłam na park, żeby się pobawić i poskakać, i weszłam na szarfę. Tak bardzo mi się to spodobało, że mama zapisała mnie na zajęcia. Po roku chodzenia na akrobatykę przepisałam się na szarfy – i tak już zostało. Stało się to moją ogromną pasją aż do dziś. Wracając do zawodów i wyjazdu. Ostatnio spełniłam co najmniej cztery marzenia jednocześnie, które mogę nawet wymienić: – wyleciałam za granicę i poleciałam samolotem po raz pierwszy w życiu, – zajęłam pierwsze miejsce, – wzięłam udział w Mistrzostwach Świata, – pojechałam do Turcji, która od dawna była moim wymarzonym krajem. Zresztą kiedyś już tam byłam — w brzuchu mojej mamy, więc śmiałam się,że chyba to musiało być przeznaczenie. Swój układ przygotowywałam sama: wybierałam muzykę, figury oraz strój, który stworzyła moja mama. Bardzo jej za to dziękuję, bo strój jest przepiękny. Możecie mnie zapytać, czy bycie mistrzynią coś zmieniło i jak się z tym czuję. Wychodząc z sali po zawodach, owinięta w flagę Polski i z medalem na szyi, powiedziałam do mamy: – Wiesz co? W sumie to nic się nie zmieniło, ale mega się cieszę, że mogę tu być i spełniać swoje marzenia. Chciałabym ogromnie podziękować wszystkim, którzy mi kibicowali, wspierali i gratulowali. Jestem niesamowicie wdzięczna, że mam obok siebie takich ludzi. W jaki sposób zdobywa się mistrzostwo? Nie wiem… tak naprawdę to po prostu nagroda za całą pracę przez te wszystkie lata — przez wzloty i upadki (dosłownie), za każdy trening, za powroty do domu i naukę do późna, bo wcześniej nie miałam kiedy, bo byłam na treningu. Oprócz samych zawodów spędziłam też czas ze swoimi przyjaciółmi i rodziną w pięknej Turcji. Zwiedziłam część kraju, poznałam kulturę i przełamałam swoją barierę w mówieniu po angielsku. Podsumowując: jeszcze raz dziękuję moim rodzicom, trenerom, których byłam podopieczną przez wiele lat,a teraz z nimi wspólnie pracuje,moim przyjaciołom oraz wszystkim, którzy we mnie wierzyli. To naprawdę wyjątkowe przeżycie i życzę każdemu takich sukcesów oraz tego, by Wasze marzenia się spełniały.







